Nasz zespół badawczy przeanalizował, jak treści o charakterze autodestrukcyjnym rozpowszechniają się wśród młodzieży na TikToku. Dokument nie stwierdza, że platforma powoduje kryzysy, lecz wskazuje mechanizmy, które mogą wzmacniać zagrożenia dla młodych ludzi już znajdujących się w trudnej sytuacji emocjonalnej, lub wciągać w pogorszenie się stanu zdrowia dzieci nie mających do tej pory problemów emocjonalnych.
Jak działa rozpowszechnianie
To nie są pojedyncze, przypadkowe „trendy”. Obserwacje pokazują cykliczny system, w którym algorytm platformy uczy się preferencji użytkownika i wyświetla coraz więcej podobnych materiałów. Wystarczy, że nastolatek zatrzyma się na filmie, wróci do niego, zapisze go lub skomentuje – a system zaczyna pokazywać mu kolejne treści o podobnym ładunku emocjonalnym.
Liczby lajków, komentarzy i udostępnień pełnią tu podwójną rolę: mówią algorytmowi, by promować materiały, oraz pokazują użytkownikowi, że „wszyscy to oglądają”. Dla nastolatka w kryzysie wysokie liczby interakcji mogą oznaczać walidację jego myśli, a nie sygnał do szukania pomocy.
Treści „w białych rękawiczkach”
Wiele z obserwowanych i analizowanych przez nas materiałów nie zawiera wprost słów kojarzonych z samobójstwem czy autoagresją. Sens jest zawarty w obrazie, muzyce, kontekście, a ostateczne znaczenie „domykają” komentarze. To właśnie tam buduje się klimat wspólnoty i wzajemnego wzmacniania przekazu.
Ta struktura sprawia, że treści są trudniejsze do wychwycenia przez automatyczne filtry oparte na słowach-kluczach czy hasztagach.
Niewidzialna biblioteka
Platforma pozwala na „cichy repost”, o którym pisaliśmy pod koniec grudnia 2025 r. Funkcja ta pozwala na przekazywanie treści dalej w kręgu rówieśniczym w taki sposób, że później można usunąć ten repost i profil wyglądać będzie zwyczajnie. Ponadto zapisane materiały mogą mieć charakter prywatny i być zupełnie niewidoczne dla innych – włącznie z opiekunem, który dopisany jest do konta w ramach kontroli rodzicielskiej (rodzic instalujący na TikToku kontrolę rodzicielską nie ma dostępu ani do historii wyszukiwani dziecka, ani do jego „prywatnie” zapisanych treści).
W rezultacie:
- Twój widok na to, co oglądają Twoje dzieci, może być niepełny,
- profil dziecka może wyglądać „bezpiecznie”, a jednocześnie dziecko regularnie wraca do zapisanych, niebezpiecznych materiałów,
- algorytm „trenuje się” na podstawie tych ukrytych działań.
Kontrola rodzicielska oparta na analizie publicznego profilu może w takich przypadkach dać fałszywe poczucie bezpieczeństwa.
Charakterystyczne wzory
Obserwacje wykazały powtarzalne formaty – zbliżone słownictwo, estetykę i reakcje. Jedno z cyklicznych haseł to „moja data”, które wraca w kolejnych falach, ostatnio z datą „01.01.2026″. To nie moda, która minie, tylko odnawialny „trend”.
Jak długo „żyją” te treści?
Zwykle filmy na TikToku mają krótki żywot – pojawiają się, generują zaangażowanie i szybko znikają z obiegu. Treści promujące samookaleczanie zachowują się zupełnie inaczej!
Nasze badania pokazują przerażającą odporność materiałów autodestrukcyjnych na czas i moderację:
- Połowa wszystkich takich filmów krąży w systemie ponad 3 miesiące,
- Co trzeci (36%) jest dostępny dłużej niż pół roku,
- Co piąty (21%) utrzymuje się aktywnie przez ponad rok,
- Najstarsze nagranie, które zostało przez nas udokumentowane i wciąż jest rekomendowane przez algorytm, ma 4 lata i 8 miesięcy.
To znacznie więcej niż zwykły „filmik”. To stała i utrwalona część ekosystemu platformy.
Nie jest to marginalna zawartość
Pomimo deklarowanej polityki platformy „zero tolerancji” wobec szkodliwych treści, materiały promujące samookaleczanie osiągają ogromne zasięgi (poniżej dane z naszej próbki):
- Mediana liczby wyświetleń: 71 300,
- Prawie połowa (45%) ma co najmniej 100 tysięcy wyświetleń,
- Co siódmy film (14%) przekracza 1 milion wyświetleń,
- Rekordowy materiał: obejrzano go 37 milionów razy.
Algorytm TikToka nie tylko toleruje te treści, ale często je nobilituje, nadając im status globalnych hitów.
Każdy może to publikować
Gdy przeanalizowaliśmy 200 takich filmów, pochodziły one od 185 różnych twórców. To oznacza, że szkodliwe treści nie są dziełem grupy „patologicznych użytkowników”, których można zablokować.
Wniosek: Jest to problem masowy. Setki różnych osób publikują podobne materiały w podobnym stylu.
Emocjonalna pułapka
Filmy promujące samookaleczanie mają wskaźnik polubień na poziomie 11,5% – to ponad 3 razy więcej niż średnia na platformie (3-4%).
Co to znaczy w praktyce? Dzieci, które trafią na te materiały, nie są tylko przypadkowymi widzami. Czują się zrozumiane przez to, co widzą. Dla nastolatka w kryzysie może to oznaczać, że TikTok staje się jedynym miejscem, w którym „ktoś go rozumie”. Jest to istotna informacja dla rodziców próbujących interweniować – dziecko może postrzegać każdą próbę zabrania mu dostępu do platformy jako odbieranie jednego z niewielu miejsc, gdzie czuje się akceptowane.
Co z tego wynika
Nasze obserwacje nie wskazują jednoznacznie, że TikTok powoduje kryzysy psychiczne. Pokazują jednak, że dla młodych ludzi już doświadczających obniżenia nastroju, przemocy, samotności lub przeciążenia – środowisko takich treści działa jak wzmacniacz. Jak echo, które wraca głośniejsze niż oryginalne doświadczenie.
Ryzyko powstaje z nałożenia się kilku warstw:
- algorytmu, który uczy się preferencji i wyświetla coraz więcej,
- liczb budujących poczucie normalności i powszechności,
- wzmacniania przez komentarze i wspólnoty,
- cichej dystrybucji między rówieśnikami,
- czasu – tych treści się nie usuwa, wracają, są dostępne latami po publikacji.
Dla nastolatka w trudnej sytuacji emocjonalnej to kombinacja może działać destrukcyjnie: treści są łatwo dostępne, trwałe, popularne, „rozumieją go”, a ich liczby mówią, że to „normalne”.
Co rodzic może zrobić
Obserwuj zmiany, a nie ekran.Coraz trudniej będzie znaleźć odpowiedzi w profilu dziecka. Sygnały ostrzegawcze mogą być zauważalne tylko na poziomie zmian zachowania, a nie analizy ekranu. Na co zwrócić uwagę? Wycofanie, agresja, zmiana rytmu dnia, problemy z posiłkami, ukrywanie się w „dużych” ubraniach, ozdoby na dłoniach (nadgarstki), trudność komunikacji czy nietypowe zainteresowania. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, skorzystaj z naszej Mapy Pomocy i skontaktuj się ze specjalistą.
Pełna dokumentacja opisywanych treści oraz naszych badań dostępna jest u naszej rzecznik. Zainteresowanych dziennikarzy i opiekunów prosimy o kontakt pod adresem rzecznik@kidsalert.pl. W odpowiedzi odeślemy dostęp do omawianych materiałów.





