Dostajemy wiadomości, które przychodzą od setek rodziców z całej Polski. To głównie mamy, które nie zgodziły się na publikowanie zdjęć swojego dziecka, które słyszą w przedszkolu trzy rzeczy naraz: że są pierwszą taką osobą w historii placówki, że nikt nie wie, jak to technicznie ogarnąć, i że w związku z tym dziecko będzie trzeba wyprowadzać z wydarzeń oraz odsuwać od grupy, kiedy przyjedzie fotograf. Te mamy piszą też coś bardzo ważnego, że zawsze uważały się za osoby silne, ale przy tych rozmowach się załamują, bo nie chcą, żeby ich dzieci były wykluczane za „fanaberię” ich matek..
Zacznijmy od najważniejszego: to nie jest fanaberia. To korzystanie z prawa. A sposób, w jaki placówka o tym rozmawia, jest podręcznikowym przykładem presji.
To nie była prośba, to była manipulacja!
Wszystkie trzy argumenty z tych rozmów działają na tej samej zasadzie: przenoszą koszt Twojej decyzji na dziecko.
- „Jest pani pierwsza” to argument z normy społecznej. Ma sprawić, że poczujesz się dziwna i roszczeniowa. Nie jest argumentem prawnym. Fakt, że przez lata nikt nie odmówił, nie tworzy obowiązku, tylko pokazuje, jak skuteczna była dotychczasowa presja.
- „Nie wiemy, jak do tego podejść” to przerzucenie odpowiedzialności organizacyjnej na rodzica. Organizacja pracy placówki, w tym ustalenie procedury fotografowania, należy do dyrektora, nie do Ciebie.
- „Będziemy musieli wyprowadzać dziecko z wydarzeń” to najpoważniejszy z nich, bo to zapowiedź konsekwencji za skorzystanie z prawa. I właśnie ta zapowiedź, paradoksalnie, jest dowodem na to, że zgoda odbierana w tej placówce jest wadliwa.
Co naprawdę mówi prawo?
Zgoda musi być dobrowolna. RODO (art. 4 pkt 11 oraz motyw 42) wymaga, żeby zgoda była dobrowolna, konkretna, świadoma i jednoznaczna. Dobrowolna oznacza między innymi to, że odmowa nie może wiązać się z negatywnymi konsekwencjami. Jeżeli konsekwencją odmowy ma być wykluczenie dziecka z życia grupy, zgoda przestaje być dobrowolna, a więc przestaje być ważna. Jak podkreślał rzecznik prasowy UODO, nikt nie ma prawa wymuszać na rodzicach zgody na rozpowszechnianie wizerunku ich dzieci, a klauzula zaszyta w umowie może zostać uznana za niedozwoloną.
Zgoda musi być konkretna. „Zgoda na wykorzystanie wizerunku do celów promocyjnych placówki” to nie jest zgoda, to jest blankiet. Masz prawo wiedzieć: gdzie dokładnie (strona internetowa, Facebook, Instagram, kronika papierowa, prasa lokalna, materiały reklamowe), na jak długo, czy razem z imieniem dziecka, kto ma dostęp do zdjęć i jak długo są przechowywane. Możesz też zgodzić się na część, na przykład na gazetkę i tablicę w szatni, a nie na media społecznościowe.
Zgodę można wycofać w każdej chwili. Wynika to wprost z art. 7 ust. 3 RODO. Wycofanie działa na przyszłość, więc placówka ma obowiązek przestać publikować i usunąć aktualne materiały, a wycofanie musi być tak samo łatwe jak wyrażenie zgody. Jeżeli podpisałaś coś dwa lata temu pod presją, ta decyzja nie jest dożywotnia.
Zdjęcie grupowe. Placówki bardzo lubią powoływać się na art. 81 ust. 2 pkt 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, który zwalnia z obowiązku uzyskania zgody, gdy osoba stanowi jedynie szczegół całości, takiej jak zgromadzenie, krajobraz czy impreza publiczna. Tyle że ten wyjątek dotyczy sytuacji, w której dziecka nikt nie wyodrębnia z tła. Sąd Apelacyjny w Warszawie (wyrok z 28 lutego 2017 r., I ACa 2383/15) wskazał, że chodzi o przypadki, w których dana osoba jest ubocznym elementem większej całości, a samo stwierdzenie, że zdjęcie powstało podczas akademii czy festynu, nie wystarcza. Pozowane zdjęcie grupowe, na którym każde dziecko jest rozpoznawalne, wyjątkiem nie jest.
Zdjęcia „na pamiątkę” to osobna sprawa. Fotograf, który przyjeżdża i sprzedaje rodzicom pakiety zdjęć ich własnych dzieci, działa w innym celu niż promocja przedszkola. To dwie różne zgody, dwa różne cele i dwa różne formularze. Placówka nie może traktować jednego podpisu jako przepustki do wszystkiego.
Co możesz zrobić, krok po kroku
- Poproś o wszystko na piśmie. Napisz do dyrekcji z prośbą o przesłanie klauzuli informacyjnej, treści zgody oraz procedury dotyczącej fotografowania dzieci. Rozmowy znikają, korespondencja zostaje.
- Zapytaj o konkret, nie o zasadę. Zamiast „nie zgadzam się”, napisz: „proszę o wskazanie, na jakiej podstawie prawnej i w jakich kanałach placówka planuje publikować wizerunek, oraz o rozdzielenie zgód według celów”. Zmienia to rozmowę z emocjonalnej na proceduralną, a placówka najczęściej wtedy odpuszcza.
- Złóż własne oświadczenie. Nie musisz podpisywać ich druku. Możesz złożyć swoje.
- Poproś o kontakt do inspektora ochrony danych. Każda placówka publiczna ma IOD i jego dane muszą być podane do wiadomości. To zwykle osoba, która najszybciej wyprostuje sprawę wewnątrz.
- Jeśli pada zapowiedź wykluczenia, zapisz ją. Poproś mailowo o potwierdzenie: „czy dobrze rozumiem, że brak zgody na publikację wizerunku będzie skutkował nieuczestniczeniem mojego dziecka w wydarzeniach grupowych?”. Bardzo mało która placówka odpowie na to twierdząco na piśmie.
- Eskaluj, jeżeli trzeba. Kolejno: dyrektor, inspektor ochrony danych, organ prowadzący (gmina), kuratorium, a w sprawach dotyczących danych osobowych skarga do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. W sytuacji kiedy wszystkie kroki zawiodą, nie bój się zawiadomić Rzecznik Praw Dziecka.
Dlaczego to naprawdę nie jest fanaberia a realna ochrona dziecka?
Zdjęcie dziecka wrzucone na fanpage przedszkola nie jest zdjęciem w albumie. Jest plikiem w internecie, który można pobrać, zindeksować, przetworzyć i wykorzystać w sposób, na który nikt się nie umawiał. W czasach, w których z jednej fotografii da się wygenerować materiał wideo z twarzą dziecka, a systemy rozpoznawania twarzy uczą się na ogólnodostępnych zbiorach, każde publiczne zdjęcie jest trwałym wkładem w cyfrowy ślad, którego Twoje dziecko nie zbudowało samo i na który nie mogło się zgodzić. Pomijamy fakt, że zdjęcie może zostać przerobione, czy w przyszłości służyć do aktów przemocy rówieśniczej, zostańmy jednak przy autonomii dziecka i jego prawie do prywatności.
Za kilkanaście lat to dziecko będzie miało własne zdanie na temat tego, co o nim wiadomo z sieci. Twoja dzisiejsza odmowa może zapobiec jego krzywdzie, ale też daje jasno do zrozumienia, że szanujesz to, że dziecko w przyszłości może wstydzić się publikacji, na które dziś wyraziłaś zgodę, albo zostałaś do niej zmuszona.
Nie jesteś pierwszą osobą w historii tej placówki, która ma prawo odmówić. Jesteś pierwszą, która z tego prawa skorzystała, a to spora różnica.
Przygotowała Klaudia Topolska @cyber_wilczyca Team KidsAlert



